Ojciec nie mojego dziecka

2010-05-22 21:33:57

Wiem, wiem nie można się smucić z czyjegoś SZCZĘŚCIA....Cholera jasna, smutno mi.
Ale od początku...
2 lata temu byłam z kimś, kochałam... ale brakowało czegoś....nie wiedzieć czego. I rozpadło się...
Dzisiaj zaglądłam na jego blog (po ponad roku), patrzę....a tu notatka, że został w maju tatą. Wyobrażacie sobie? On. Tatą. Notabene nie mojego dziecka. Tylko zastanawia mnie jedno, gdy ja mówiłam o dziecku, on wciąż powtarzał mi, że lekarz powiedział, że go mieć nie może....
Rozumie to ktoś?

Bo ja rozumię to tak: facet miał mnie w przysłowiowych czterech literach i nie traktował mnie poważnie. Od to...
Boli, bardzo boli...


I nie wiem czy dobrze zrobiłam, że napisałam do niejgo e-mail z gratulacjami. Gratuluje mu....ale z drugiej strony jest mi cholernie smutno.

skomentuj (3)


Strona główna